Aranżacja otwartej strefy dziennej to duże wnętrzarskie wyzwanie. Bo w kuchni z salonem dużo się dzieje – trzeba połączyć skrajnie różne interesy. Jak zatem zaaranżować strefę dzienną w  spójną i estetyczną całość? Oto garść wskazówek, dzięki którym ten wnętrzarski eksperyment wyjdzie ci na dobre.

Kuchnia z salonem, czyli dziel i rządź

To trochę wnętrzarski paradoks – niby urządzasz strefę otwartą, ale jednak mimo wszystko trzeba ją podzielić na funkcjonalne strefy. W efekcie tak naprawdę w jednym wnętrzu musisz pogodzić funkcje kuchenne, salonowe, a często też i jadalniane. Jak w takich warunkach dojść do wnętrzarskiego konsensusu i wystylizować wnętrze, które będzie świetnie wyglądać na planie otwartej przestrzeni?

Przede wszystkim mieszkanie należy optycznie podzielić. Częstym sposobem na wprowadzenie takiego wizualnego podziału była podłoga – w części kuchennej montowano płytki, a w reszcie wnętrza panele. Obecnie od takiego rozwiązania raczej się odchodzi. Po pierwsze wyraźna granica między materiałami wykończeniowymi nie zawsze prezentuje się korzystnie. Po drugie panele podłogowe świetnie sprawdzają się jako materiał wykończeniowy również na podłodze w kuchni, wystarczy, że postawisz na model o wysokiej klasie ścieralności i dodatkowo zabezpieczony przed wilgocią.


Lepszym rozwiązaniem na wprowadzenie podziału w kuchni połączonej z salonem, jest wytyczanie granic za pomocą mebli. W takim wydaniu granice między poszczególnymi strefami będą wyraźnie zaznaczone, ale nie zaburzą równowagi stylizacji. Co sprawdzi się dobrze w takiej roli? Wyspa kuchenna, stół czy wreszcie kanapa zwrócona tyłem w stronę kuchni.

Otwarta kuchnia z salonem – zachowaj balans kolorystyczny

Kolejny problem, jaki trzeba rozstrzygnąć, to kolorystyka wnętrza. W otwartej kuchni z salonem szczególnie dobrze sprawdzi się zasada 60: 30: 10. Co to znaczy? Reguła ta pozwala na uzyskanie dobrego balansu kolorystycznego w pomieszczeniu, co jest szczególnie ważne w otwartej przestrzeni, gdzie wszystko widać jak na dłoni. Otóż 60% aranżacji powinien stanowić kolor bazowy. W tej roli najlepiej sprawdzają się jasne neutralne barwy, jak biel, szarość czy beż. Są one dobrym tłem dla innych barw, co pozwala uzyskać spójną kompozycję. Jednym z  tych kolorów pomalujesz większość ścian oraz ewentualnie sufity.


Kolejne 30% twojej kolorystycznej układanki to barwa dopełniająca. W tym przypadku możesz sobie pozwolić na większe szaleństwo – kolor ten może być bardziej intensywny, ponieważ będzie uzupełnieniem aranżacji np. przy dekoracyjnym malowaniu części ścian czy w kolorach niektórych mebli. Ostatnie 10% układanki to najintensywniejszy kolor, który jest zarezerwowany dla dodatków. To właśnie one dodadzą całej stylizacji charakteru.

Pamiętaj jednak, że to tylko pewne reguły, a zasady, jak wiadomo, są po to, żeby je łamać. Jednak aby przełamywanie wnętrzarskich schematów w twojej otwartej kuchni z salonem miało sens, musisz znać reguły gry.

Kuchnia połączona z salonem – łącz też style

Jeśli cała ta wnętrzarska układanka pod szyldem „otwarta kuchnia z salonem” ma ze sobą współgrać, musisz też podjąć decyzję w kwestii stylu, w jakim całe wnętrze zostanie urządzone. Sprawa będzie bardzo łatwa, jeśli zdasz się na jedną konkretną estetykę. Jednak ciekawy efekt możesz uzyskać łącząc ze sobą różne style. W tym przypadku również istnieją pewne reguły. Specjaliści radzą, aby łącząc ze sobą wnętrzarskie style, zastosować proporcje 80:20. Chodzi oczywiście o to, że jeden styl będzie tym wiodącym, a drugi po prostu doda aranżacji rumieńców.

Na jakie style warto postawić? Scandi jest świetnym pomysłem, ponieważ jego jasna kolorystyka i naturalne materiały stanowią świetne tło dla mocniejszych akcentów. Styl skandynawski możesz zatem z powodzeniem łączyć z retro, boho, industrialem czy minimalizmem.

Kuchnia z salonem – zainwestuj w dobry okap kuchenny

Pewnie myślisz sobie, że to banał, ale szybko się przekonasz, że dobry okap kuchenny w otwartej kuchni z salonem to element niezbędny. Bo wyobraź sobie – odpoczywasz w salonie po ciężkim dniu, a w tym czasie twój partner przypala mięso na patelni lub gotuje bigos. Miła atmosfera sielskiego wieczoru szybko pryśnie, gdy dotrą do ciebie przykre zapachy powstałe w takcie gotowania. A te rozprzestrzeniają się po wnętrzu bardzo szybko i co gorsza, salonowe tekstylia, jak zasłony, poduszki dekoracyjne czy pledy, mocno je chłoną.


Dlatego jeśli tylko to możliwe, postaw na solidny okap. Najlepiej, aby był to okap działający w trybie wyciągu, czyli urządzenie, które odprowadza parę wodną i zapachy do wentylacji. Jeśli jednak jest to niemożliwe i musisz zdać się na zwykły pochłaniacz, pamiętaj o wybraniu filtrów wysokiej klasy oraz ich regularnej konserwacji.

Kolejny aspekt, na który musisz zwrócić uwagę, to głośność pracy urządzenia. Wszak równie dokuczliwy, jak nieprzyjemne zapachy, będzie hałas pracującego okapu. Głośność pracy urządzenia jest zawsze podana w jego specyfikacji technicznej. Warto wiedzieć, że dźwięk na poziomie 50 Db odpowiada poziomowi szumów w biurze. Za cicho działający okap uznamy zatem urządzenie, które emituje dźwięk mniej więcej na poziomie 40 Db.

Na koniec warto jeszcze zadbać o dobre oświetlenie wnętrz. Pamiętaj, że nie ma się co skazywać na wnętrzarską nudę i w otwartej strefie dziennej wcale nie musisz wiedząc wszędzie tych samych lamp. Zwróć raczej uwagę na spójną estetykę. Ponadto zadbaj, aby w pomieszczeniu nie zabrakło bocznego oświetlenia – ono w przeciwieństwie do tego górnego, daje bardziej przytulny efekt, a dodatkowe punkty świetlne zapewnią jeszcze lepsze warunki oświetleniowe w twojej strefie dziennej.

Autor: Kamila Zalińska-Woźny