Tutki to nowa miłość każdego miłośnika ręcznie robionych dekoracji. Wystarczy kartka papieru klej i pomysł! Chcecie dowiedzieć się o nich czegoś więcej? Co nieco na ich temat opowie nam Dorota Milczuk, która potrafi stworzyć z nich niesamowite rzeczy. Nie wierzycie? Zobaczcie sami!

Pani Dorota jest prawdziwą czarodziejką. Potrafi z nich stworzyć chyba wszystko – od ramki na zdjęcia po wielkanocny koszyczek (idealny na święconkę). Jeśli szukacie więc nowego hobby, tutki mogą być właśnie tym, na co czekaliście.

Zadałam pani Dorocie kilka pytań, by przybliżyć Wam tą fantastyczną formę dekoracji wnętrz.

Czym właściwie są tutki?

Najprościej mówiąc są to papierowe rurki. Z dowolnego papieru tniemy długie paski, które potem ciasno zwijamy na cieniutki patyczek – taki, jak do szaszłyków a na koniec podklejamy. Na Youtube znajdziecie mnóstwo tutoriali, które w prosty sposób zaprezentują Wam cały proces. CO jednak najważniejsze, tutki można zrobić z każdego papieru od zwykły kolorowych gazetek reklamowych po specjalistyczny papier, który znajdziecie w sklepie papierniczym czy sklepie dla artystów.

Skąd pomysł na takie hobby?

Zawsze lubiłam tworzyć. Przed tutkami moją pasją było lepienie z masy solnej. Cały dom wypełniony miałam ozdobami ze słonego ciasta. To bardzo wdzięczne zajęcie! Potrzebowałam jednak czegoś nowego, małego odświeżenia i tak się stało, że pewnego dnia przeglądając Youtuba w poszukiwaniu ciekawych pomysłów na dekoracje DIY, trafiłam na dziewczynę z Ukrainy, która z tutek robiła cuda i tak się zaczęło…

Dlaczego tutki a nie wiklina?

Bo są o wiele łatwiejsze w wyplataniu. Wiklina jest sztywna i twarda, i początkujące osoby szybko się zniechęcają, zwłaszcza, gdy zorientują się, jak mocno bolą wtedy palce! W dodatku chodzi oczywiście o dostępność i cenę – tutki są pod tym względem bezkonkurencyjne.

Masz w domu jakieś przedmioty wykonane z tutek?

Mnóstwo! Od koszyków, osłonek na doniczkę, pojemniczków na przyprawy po miski i tace śniadaniowe. Opcji jest bardzo dużo! Wystarczy pomysł. Muszę jednak przyznać, że w moim domu panuje nieustanna rotacja, ponieważ bardzo wiele rzeczy dostaje moja rodzina i przyjaciele a część po prostu sprzedaję.

Ile czasu poświęcasz na zrobienie jednaj rzeczy? Powiedzmy, że na przykład średniej wielkości miseczki na owoce?

Wraz z farbowaniem, suszeniem i utrwalaniem tutek lakierem… około 5 godzin.

Co lubisz pleść najbardziej?

Bardzo lubię próbować nowych rzeczy, rzadko więc powielam jakieś wzory – chyba, że dla wyjątkowego klienta. Uwielbiam łączyć nowe kolory i testować różne techniki wyplatania, by tworzyć kolejne, niepowtarzalne kompozycje.

I na koniec: dlaczego zachęcasz innych do tego, by zaczęli swoją przygodę z tutkami?

Ponieważ jest to forma artystycznej terapii. Podczas pracy z tutkami człowiek może się zrelaksować i nawet nie zauważy, kiedy stworzył coś pięknego. To również świetny pomysł na zajęcia z dziećmi. Często jestem zapraszana na zajęcia plastyczne i mogę z całą pewnością stwierdzić, że dzieci bardzo szybko uczą się technik wyplatania, a samo plecenie sprawia im przyjemność. Tutki to po prostu fajna zabawa, która w dodatku pozwala upiększać nasze mieszkania.

Bardzo dziękuję za rozmowę i za piękne miseczki!

Również dziękuję i mam nadzieję, że zaszczepiłam w czytelnikach Wnętrz ze Smakiem miłość do tutek.

 

Poniżej mam dla Was kilka przykładów dzieł Pani Doroty.

 

 

Co sądzicie o tutkach? Spotkaliście się już z nimi?