Zakupy przez Internet są wygodne. Nie trzeba ruszać się z domu i jeździć po całym mieście w poszukiwaniu najlepszej oferty. Musicie być jednak pewni, że sklep, który wybierzecie jest godny zaufania.

Ranking zaufanych opinii

Jednak  jaki sposób sprawdzić, czy dany sklep jest bezpieczny? Jednym ze sposobów, który jest moim zdaniem najbardziej miarodajny, są opinie klientów sklepu, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami po to, aby pomóc innym. Dlatego, zanim cokolwiek kupię, sprawdzam, co na temat danego sklepu mieli do powiedzenia inni ludzie. Sama także staram się zawsze zostawić swój komentarz, który w przyszłości może być przydatny dla kogoś innego.

Dlatego październik został przez Ceneo.pl ogłoszony miesiącem rozsądnych zakupów. Na podstawie opinii zebranych na Ceneo.pl oraz głosów użytkowników oddanych w Rankingu Zaufanych Opinii, powstanie lista najlepszych w 2016 roku sklepów i produktów, która zostanie opublikowana, tak by każdy z nas mógł poznać liderów poszczególnych rankingów i kierować się sugestiami innych przy kolejnych zakupach.

Uczymy się na błędach

Jednak zanim sama nauczyłam się, by czytać komentarze innych i kierować się nimi podczas zakupów online, musiałam najpierw poznać tę złą stronę Internetu, o której na co dzień się nie myśli. Moja historia, którą chcę Wam dziś opowiedzieć jest krótka i gorzka, ale nauczyła mnie, że naprawdę warto spędzić tę godzinę więcej, czytając, co ktoś miał do powiedzenia na temat danego sklepu, jakości produktów, wysyłki etc. Mam też nadzieję, że przekona ona również tych z Was, którzy do tej pory nie doceniali siły pomocnych opinii innych.

Ciasne, ale własne ;)

Gdy tylko zamieszkałam sama (a było to na pierwszym roku studiów), postanowiłam sobie, że niezależnie od miejsca, w którym wyląduję ostatecznie, chcę by było ono zawsze „moje”. Mimo, że posiadałam niewielki budżet, to byłam pełna zapału i pomysłów, jak to obce mieszkanie, obcy pokój zamienić w moje małe gniazdko, tak bym czuła się tam, jak w domu. To właśnie wtedy narodziła się moja pasja do DIY.

Jednym z moich pomysłów było uszycie kolorowych zasłon i poszewek na poduszki (które będą do nich dopasowane). Jestem zwolenniczką przekonania, że zasłony w oknie potrafią bardzo odmienić każde wnętrze, a już na pewno ocieplić, a że moje pierwsze mieszkanie było bardzo zimne i bardzo potrzebowało jakiegoś miłego akcentu, wybrałam zasłony. Po wielogodzinnych poszukiwaniach stwierdziłam, że z moim mikroskopijnym budżetem nie mogę sobie pozwolić na zestaw nowych, pięknie uszytych zasłon. Były po prostu za drogie.

Jednak w związku z tym, że umiem szyć i, co najważniejsze, sprawia mi to przyjemność, zdecydowałam się zrobić sobie takie zasłony samodzielnie. Zmieniłam więc taktykę, zamiast szukać gotowego produktu, szukałam materiału. Ta decyzja dała mi szerokie pole do popisu. Niestety w parze z ogromnym wyborem szły decyzje, a że bardzo trudno jest mi podejmować decyzje samodzielnie (to mój odwieczny problem, z którym próbuję walczyć…), baaardzo dużo czasu minęło, nim zdecydowałam się na konkretny sklep i materiał.

Trudny wybór

Jak łatwo można się domyślić, czynnikiem, którym kierowałam się przede wszystkim była cena. Potem spośród sklepów, które odpowiadały mi cenowo, starałam się wybrać, ten, którego materiały były najładniejsze. Niestety to drugie mogłam określić jedynie po zdjęciach… I stało się tak, że znalazłam pewien sklep. Ceny zaskakująco niskie, zwłaszcza biorąc pod uwagę zdjęcia. Kolory materiałów – piękne, sprawiały wrażenie produktów o naprawdę wysokiej jakości. Niestety nigdy wcześniej o tym sklepie nie słyszałam, nie miał również udostępnionych żadnych opinii. Wahałam się przez jakiś czas, porównując ofertę tego sklepu z innym, nieco droższym, który miał wiele pozytywnych opinii, jednak materiały, które sprzedawał nie były nawet w połowie tak piękne… Nie wiedząc, jak bardzo będę tego żałowała, wybrałam więc ten nieszczęsny sklep ze wspaniałymi zdjęciami.

Problemy

I się zaczęło. Niemal zerowy kontakt ze sprzedawcą – przesyłka przyszła 4 tyg. później, niż planowano, a same próby dowiedzenia się, co się z nią dzieje były opryskliwie zbywane przez baaardzo „miłą” obsługę. Gdy już przyszła, zapomniałam o problemach i uradowana od razu ją rozpakowałam z zamiarem zabrania się za szycie. Och jakie było moje rozczarowanie! Te cudowne, nasycone kolory i świetna jakość okazały się wyblakłymi kawałkami materiału (bliżej niekreślonego rodzaju), który w dodatku przyszedł nie w tym kolorze, który wybrałam. Nawet nie chcę przypominać sobie ile problemów miałam, próbując złożyć reklamacje. Powiedzmy tylko, że była nieudana ;)

Morał ;)

Dlatego proszę Was, oszczędźcie sobie kłopotu, czytajcie opinie innych, sugerujcie się nimi podczas zakupów w Internecie. Niech pozostaną super opcją, dla osób, które nie mają czasu chodzić po sklepach, niech będą bezpieczne i dają zadowolenie. Sami również zostawicie zawsze swoje zdanie, które kiedyś może bardzo komuś przydać.

A jeśli szukacie zasłon – poniżej kilka propozycji:

A jakie były Wasze zakupowe wpadki?