Czasy rodziny Obama w Białym Domu należą już do przeszłości i choć ich nowy dom, o którym pisałam Wam TUTAJ wcale do najmniejszych nie należy, zapewne opuszczenie prezydenckiej rezydencji, a przede wszystkim niezwykle oddanego im personelu, nie będzie dla nich takie łatwe. Zobaczcie, jak mieszkali Obamowie przez ostatnie 8 lat, które sądzili w Białym Domu.

Pożegnanie

Biały Dom zmienia się za każdym razem, gdy w jego progach pojawia się nowy prezydent. W dniu inauguracji i zaprzysiężenia nowego prezydenta do godziny dwunastej rezydencja należy jeszcze do rodziny ustępującego prezydenta. Po porannej kawie dwóch prezydentów – tego, który Biały Dom wkrótce opuści i tego, który wieczorem w nim zamieszka, pracownicy rezydencji zbierają się w Państwowej Jadalni, by pożegnać się z rodziną, z którą spędzili ostatnie cztery (czy tak, jak w przypadku Obamów – osiem) lata. Można więc sobie wyobrazić, jak wzruszająca musi być to chwila. 20 stycznia takie pożegnanie czeka prezydenta Obamę. Wraz z przybyciem Donalda Trumpa – zmieni się zapewne wystrój i charakter tego miejsca. Choć dotychczas Obamowie nie dzielili się prawie wcale wystrojem swojego dotychczasowego domu, zmieniło się to teraz. Dzięki uprzejmości Białego Domu możemy zobaczyć, jak mieszkali Obamowie przez ostatnie 8 lat.

Neutralnie

Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest neutralność, która panuje w tych pomieszczeniach. Spokój, cisza i miejsca do relaksu są zapewne niezbędne dla mentalnego zdrowia głowy państwa. Jak usłyszycie w filmie, prezydent Obama przyznaje, że pierwsza noc w Białym Domu była dla niego surrealistycznym doświadczeniem. Z biegiem czasu udało się mu i jego rodzinie sprawić, by rezydencja stała się ich domem. Choć jak tłumaczy Obama – z jednej strony człowiek pragnie poczuć się w tym wielkim pałacu, jak w domu, z drugiej jednak strony to właśnie tymi korytarzami przechadzał się Lincoln. Ta świadomość historycznej doniosłości tego miejsca pomagała mu skupić się na powodach, dla których znalazł się  w tym miejscu.

Elegancko

Neutralność w kolorystyce idealnie pasuje do eleganckiego charakteru rezydencji. Wydaje się,  ze nie ma tu rzeczy niepotrzebnych. Wszystkie dekoracje, meble i akcesoria zostały dokładnie przemyślane i dobrane w ten sposób, by komplementowały siebie nawzajem. Duża ilość światła, wygodne łóżka, kanapy i fotele na pewno idealnie sprawdzały się po męczącym i stresującym dniu. Nie zabrakło tam również drewna, baldachimów, ciężkich zasłon, eleganckich luster i… roślin. A to wszystko w idealnych proporcjach.

I choć do kolejnej zmiany wystroju zostało już tylko 10 dni, możemy jeszcze nacieszyć oczy pięknym dotychczasowej aranżacji. Zresztą zobaczcie sami:

 

 

Marzycie o własnym pałacu w stylu Białego Domu, czy wolelibyście raczej apartament w Trump World Tower?